Kruche steki — z Antrykotu i Rostbefu
Wygląd4.8
Smak5
4.9Punktacja

Od pew­nego czasu mia­łem ochotę na stek. A, że jesz­cze nie mia­łem oka­zji skosz­to­wa­nia praw­dzi­wego steku (przyznaję bez bicia), roz­po­czą­łem poszu­ki­wa­nia infor­ma­cji na ich temat.Wiecie, infor­ma­cje typu jak dobrze przy­rzą­dzić stek, jakie mięso wybrać, kiedy solić itd. Przy­swo­iłem naprawdę sporo wie­dzy.

Zro­zu­mia­łem, że naj­waż­niej­sze w steku jest mięso. Naj­le­pszy wybór  to antry­kot lub rost­bef. Mięso musi mieć też odpo­wied­nią gru­bość, mini­mum 2,5 cm. Nie­stety moje poszu­ki­wa­nia dobrego kawałka mięsa na stek w oko­licy speł­zły na niczym. Jeśli jest jakieś mięso wołowe, to raczej z krowy mlecz­nej. Na stek nadaje się śred­nio, aby nie powie­dzieć wcale. Nie chcia­łem zama­wiać dro­giej woło­winy przez inter­net, bo na pierw­szy raz lepiej użyć cze­goś tań­szego. Jak się nie uda, nie będzie żal.

Na szczę­ście „pomocną dłoń” wycią­gnęła Bie­dronka oraz Soko­łów. W ofer­cie sklepu poja­wiły się dwa rodzaje kru­chych steków wypro­du­ko­wane przez Soko­łów. Po wielu bojach, któ­rych nie będę opi­sy­wał, udało się je zdo­być i…

M:

Rado­ści w domu nie było końca. Drogą kupna wsze­dłem w posia­da­nie ste­ków. Z woło­winy doj­rze­wa­ją­cej. Ileż to ja się naczy­ta­łem o niej. Teraz będę mógł zwe­ry­fi­ko­wać słowo pisane z rze­czy­wi­sto­ścią. To będzie pyszne. Nie­stety, nie jest tak pięk­nie, jak się na pierw­szy rzut oka wydaje.

Opa­ko­wa­nie ste­ków zawiera pewną nie­spo­dziankę. Niech was nie zwie­dzie wiel­kość tacki. Stek tak naprawdę jest mniej­szy. Cóż, takie prawa mar­ke­tingu. Oszu­kajmy kupu­ją­cego, niech myśli, że kupuje duży stek. Moja wina, mogłem lepiej spraw­dzić. Wiem jed­nak, że i tak bym go kupił, nawet miałby mniej­sze opa­ko­wa­nie. Prze­cież ma odpo­wied­nią gru­bość. Spe­cjal­nie wybie­ra­łem naj­grub­sze steki. Opa­ko­wa­nie, które otwiera się bar­dzo łatwo. Nie potrzeba noży­czek ani noża, wystarczy pociągnąć za róg.

Naj­pierw otwo­rzy­łem opa­ko­wa­nie ze ste­kiem z rost­befu. Wyj­muje stek na talerz i co widzę? Ano jest on prze­kro­jony wzdłuż, dokład­nie na środku. I zamiast jed­nego gru­bego mamy… dwa cien­kie steki. Co jest grane? Dla­czego? Prze­cież na opa­ko­wa­niu nie napi­sano, że zawiera dwa steki. Byłem świę­cie prze­ko­nany, że będzie tam jeden pokaźny stek. O święta naiwności. Cie­kawe czy drugi stek też tak ma. Otwo­rzy­łem więc opa­ko­wa­nie ze ste­kiem z antry­kotu i tam miłe zasko­cze­nie. Jest jeden stek. O odpo­wied­niej gru­bo­ści. Taki jaki chcia­łem. O akcep­to­wa­nej gru­bo­ści. Stek, a nie kotlet. I teraz nie wiem, czy ja mia­łem takiego pecha, czy może ktoś zro­bił głupi kawał? Nie wiem. Mam jesz­cze dru­gie opa­ko­wa­nie, jed­nak w tej chwili go nie otwie­ram. Zro­bię to w naj­bliż­szym czasie.

Smak ste­ków to już inna bajka. Nie­stety rost­bef pomimo sta­rań wyszedł nie­spe­cjal­nie. Co prawda udało mi się osią­gnąć postać medium rare, nie­stety kawa­łek mięsa był zbyt cienki. Przez to cały stek był włók­ni­sty, twardy, gumo­waty choć soczy­sty. Ewi­dent­nie coś nie tak z mię­sem. Lub umie­jęt­no­ściami kucha­rza 😉 . Jed­nak kucha­rza nie obwi­niam, gdyż stek z antry­kotu wyszedł genialny. Był także medium rare, ale całość była deli­katna, miękka, soczy­sta. Mięso było naprawdę kru­che i nie­zwy­kle smaczne. Tak, to była praw­dziwa kuli­narna przy­goda. Jeśli macie ochotę na smaczny i nie­drogi stek, to pole­cam antry­kot. Był zde­cy­do­wa­nie lep­szy. Pycha. Rost­bef nie­stety został zamor­do­wany przed zapakowaniem.

K:Męż­czy­zna zaży­czył sobie ste­ków. Przy­swoił teo­rię wsze­laką i przed­sta­wił swoje ocze­ki­wa­nia. I roz­po­częły się poszu­ki­wa­nia. Na pierw­szy rzut poszły steki z Soko­łowa. W zasa­dzie ogra­ni­czy­łam się do kupie­nia (i to tylko jed­nego rodzaju), pozo­sta­wia­jąc kwe­stię przy­rzą­dza­nia męskiej ręce. Ale umar­łam ze śmie­chu gdy zoba­czy­łam co kryje opa­ko­wa­nie. Raz, że stek zaj­muje jedy­nie 2/3 dłu­go­ści opa­ko­wa­nia (na pierw­szy rzut oka wygląda na to, że jest go w środku wię­cej), ale powiedzmy, że ciężko nazwać to oszu­stwem, w końcu waga jest podana. Mój drugi wybuch śmie­chu był wtedy, gdy oka­zało się, że piękny kawa­łek rost­befu, to tak naprawdę dwa cien­kie pla­stry. Z kolei antry­kot to kawa­łek jeden. I bądź tu mądry czło­wieku. Skoro pro­du­cent nie infor­muje ile kawał­ków jest w środku (a uwierz­cie mi – nie widać tego z zewnątrz, pomimo prze­zro­czy­stego opa­ko­wa­nia), to tak naprawdę nie wia­domo ile por­cji się kupuje.

Samo opa­ko­wa­nie jest dość wygodne i este­tyczne. Pla­stik, folia i kar­to­nik to może zbyt dużo, ale przy­naj­mniej rąk sobie czło­wiek w skle­pie nie pobru­dzi. A i wyj­dzie z prze­świad­cze­niem, że kupił wielki kawał mięsa, bo dopiero w domu zauważy, że jest go tam mniej… 🙂

Cena kształ­tuje się w oko­li­cach 10 zł za opa­ko­wa­nie. Jeśli ktoś jada woło­winę, to wie, że nie jest to cena zawrotna, acz­kol­wiek za te same pie­nią­dze wie­przo­winy kupimy wię­cej. Z kolei dozna­nia sma­kowe będą zgoła inne. Rzecz gustu, pod­nie­bie­nia i ochoty.
Do wyglądu i zapa­chu mięsa po roz­pa­ko­wa­niu nie mam zastrze­żeń. Cho­ciaż mam zasadę nie­ku­po­wa­nia świe­żego mięsa zapa­ko­wa­nego w folię przez pro­du­centa. Na stek kru­chy z Soko­łowa też bym nie spoj­rzała, ale tym razem męska pier­wotna ochota na mię­cho zwy­cię­żyła. W razie roz­stroju żołądka to będzie Jego wina. 🙂

Roz­stroju jed­nak nie było. By za to wielki kawał mię­cha na tale­rzu. Jedno opa­ko­wa­nie Kru­chego steku z Soko­łowa zde­cy­do­wa­nie powinno przy­pa­dać na dwie osoby, a nie jedną. Dali­śmy radę, ale było to spore wyzwa­nie. Mam jed­nak zastrze­że­nia do tej kru­cho­ści. Cienki rost­bef wyszedł tro­chę gumowy. A zosta­łam zapew­niona, że był sma­żony jedy­nie po minu­cie z każ­dej strony. Cóż, już wcze­śniej ostrze­gano nas, że stek ma mieć mini­mum 2,5 cm, więc nie powin­nam się dzi­wić. Biorę też poprawkę na ste­kowy debiut kucha­rza. Ale pomimo debiutu, zde­cy­do­wa­nie lepiej zapre­zen­to­wał się antry­kot. Mięso wyszło mięk­kie i naprawdę smaczne. Szkoda tylko, że pro­du­cent nad­gor­li­wo­ścią w cię­ciu mięsa ode­brał nam moż­li­wość spró­bo­wa­nia dobrego steku z rostbefu.

Sokołów
Waga: 282 g
Cena: 10,12 zł

Cena za kg: 35,90 zł

  • gach

    ktoś zepsuł ten rostbef, robie steki z obydwu tych mięs i rostbef jest bardziej miękki i smaczniejszy niż antrykot – w moim wykonaniu 🙂

    • G

      Dokładnie. Miałaś pecha. Załączam zdjęcie moich wyczynów z mięsem z Sokołowa. Tutaj mamy antrykot. Steaki wychodzą znakomite.