Zjadłbym jakieś ciasto – rzucił jak zwykle w przestrzeń w nadziei, że wyłapię i popędzę w stronę piekarnika. Nie zareagowałam. Powtórzył to samo, tym razem okraszone solidnym westchnięciem.

– Jakie? – odpowiedziałam, litując się nad nim. I to był mój błąd. Natychmiast przypomniałam sobie jego ostatnie urodziny, kiedy to nieświadoma zagrożenia zapytałam, jakiego tortu sobie życzy. To, czego sobie zażyczył do dziś śni mi się po nocach. Ostatecznie nawet wyszedł, ale kosztem potu, łez i kilku załamań nerwowych.

– Nie wiem – odpowiedział ratując moją sytuację, więc czym prędzej pomyślałam o kilku rzeczach, które on uwielbia, złożyłam to w głowie w jedną całość i pędem wyrzuciłam z siebie potok słów:

-Tartę ci zrobię, kruchą taką, z rabarbarem, może jeszcze czymś. I kruszonką. I ananasem. – na dźwięk słów „kruchy”, „rabarbar” i „kruszonka” oczy zrobił jak pięciozłotówki, a ja wiedziałam, że jestem uratowana.

– A zmieści się do niej budyń? – usłyszałam w odpowiedzi. Wiedziałam, że tak będzie, całe szczęście budyń był w planach, pamiętajcie – faceta trzeba brać sposobem.

– Jak kupisz rabarbar, mąkę i mleko to będzie. –  Odpowiedział mi tylko zgrzyt klucza w zamku. Zakupy miałam załatwione.

Pozostało tylko poczekać aż zakupy dotrą do domu, a później przygotować ciasto. No i słuchać potem, że jest przepyszne, ale mogłam dać więcej: rabarbaru, ananasa, budyniu, kruszonki… itd. Cokolwiek by to nie było, jeśli On to lubi, zawsze twierdzi, że można było dać więcej. 🙂

Składniki:

  • 250 ml mleka
  • 3 żółtka
  • 3 łyżki masła
  • 2 lekko czubate łyżki mąki ziemniaczanej
  • 3-4 łodygi rabarbaru
  • 1/2 świeżego ananasa

Składniki na kruche ciasto:

  • 300 g mąki pszennej
  • 200 g zimnego masła
  • 100 g cukru
  • 2 żółtka

Składniki na kruszonkę:

  • 5 łyżek mąki
  • 2 łyżki płatków owsianych
  • ziarenka z połowy laski wanilii
  • 2-3 łyżki cukru pudru
  • ok. 30 g masła

Sposób przygotowania:

1. Zagniatamy ciasto z mąki, cukru, masła i żółtek. Formujemy kulę, którą wkładamy na 30 minut do lodówki. Po tym czasie ciasto wałkujemy na cienki placek lub odrywając kawałki, wyklejamy nim dno formy do tarty. Pieczemy w 180 stopniach: 15 minut z folią i obciążeniem, 15 minut bez folii i obciążenia. Spód studzimy.

2. Mleko podgrzewamy (staramy się nie doprowadzać go do wrzenia). W drugim garnku ubijamy żółtka z cukrem na puszystą masę. Dolewamy do niej gorące mleko (cały czas mieszamy). Przenosimy masę na palnik kuchenki i podgrzewamy do zagotowania się i zgęstnienia (nadal mieszamy). Po zagotowaniu zdejmujemy masę z ognia, dodajemy masło i mieszamy. Masę studzimy.

3. Na zimny kruchy spód wykładamy zimny krem, na nim układamy kawałki surowego rabarbaru i ananasa. Całość posypujemy kruszonką (składniki na kruszonkę łączymy ze sobą, można modyfikować ilość masła/mąki gdyby kruszonka wyszła za sucha lub zbyt mokra). Zapiekamy w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni ok. 30-40 minut (jeśli zdecydujecie się na wersję bez kruszonki – możecie skrócić czas podpiekania o połowę).

Porady do przepisu:

1. Zarówno krem, jak i kruchy spód studzimy przed ponownym podpiekaniem, ponieważ dzięki temu ciasto nie nasiąka i pozostaje bajecznie kruche, pomimo kremowego nadzienia.

Podsumowanie:
recipe image
Nazwa Przepisu
Tarta z budyniem, rabarbarem i ananasem
Opublikowany
Czas przygotowania
Ocena
51star1star1star1star1star Based on 5 Review(s)

O Autorze

Karolina

Podobne Posty

  • Agnieszka,Czerwona Fasola

    bardzo ciekawy przepis, jak smakował pieczony ananas? bo ja próbowałam tylko raz piec ananasa i się zrobił dziwnie gorzki?

  • Ananas smakował bosko. Był słodki, zapieczony z zewnątrz i bardzo soczysty w środku. Nie wiem, czemu u Ciebie zrobił się gorzki. Zdarzyło mi się piec/grillować ananasa kilka razy i nigdy mi się to nie przydarzyło. Może to kwestia samego ananasa. Na surowo był dobry? Ja kupiłam ostatnio jakąś taką mało dojrzałą sztukę do pinacolady (wyboru w sklepie nie było) i drinki trzeba było mocniej dosłodzić, ale też gorzkie nie były.

  • Agnieszka, Czerwona Fasola

    no na surowo był dobry, tylko po upieczeniu jakiś taki gorzki się zrobił. Skoro piekłaś już parę razy i był dobry, to zrobię jeszcze jedno podejście 🙂